Principio
Na początek fragment Biblii, Księga Rodzaju, 1, 1 - 4. Vulgata czyli Biblia zapisana w języku łacińskim.
1:1
In principio creavit Deus clum et terram.
1:2
Terra autem erat inanis et vacua, et tenebr erant super faciem abyssi : et spiritus Dei ferebatur super aquas.
1:3
Dixitque Deus : Fiat lux. Et facta est lux.
1:4
Et vidit Deus lucem quod esset bona : et divisit lucem a tenebris.
"Principio" w języku łacińskim oznacza początek, miejsce w czasie od którego zaczęły się dane rzeczy, z którego podane rzeczy wychodzą i gdzie się dalej rozwijają, nabywają nowych cech, umiejętności, całkiem nowych rzeczy bez utraty już tego co posiadają. Stają się coraz większe, lepsze, szybsze, mają coraz to więcel zalet. I to jest właśnie "principio", ten początek, zalążek, zamysł. I tu też jest zawarte słowo "clum" oznaczającego niebo ale też obłoki, chmury, niebo które widzimy jak popatrzymy do góry, w dzień może być ono całe niebieskie bez ani jednego obłoczka a może być na nim wiele obłoków, mniej, może być całe w chmurach. Nocą za to mogą być widoczne gwiazdy czyli obiekty zawieszone na nieboskłonie które oczywiście możemy sobie obserwować. I to niebo jest nad nami i woła do nas ludzie, jak wy chcecie do nieba wejść. W jaki sposób? Statkami kosmicznymi? W inny sposób? Nie macie statków kosmicznych? No to trzeba je stworzyć a jak już są stworzone no to należy udać się w lot wszak księżyc, planety, kosmos, same się nie zwiedzą. Jak widać tu można brać pojedyncze słowo i je opisywać, analizując, patrząc na skojarzenia z nim, na formy gramatyczne, na wiele innych rzeczy. Na to kto tego słowa w ogóle używa, czy stało się źródłem, tym rdzeniem, dla innych słów w dzisiejszym użyciu, itd.
No to wezmę słowo "principio" i tutaj już mam od niego inne słowo a mianowicie "pryncypał". No i co mi mówi internet na temat słowa "pryncypał"? Że tak określano szefa, dyrektora, ale też "starego", no nie wiem, może starego oznacza ojca? Właściciel sklepu. Mi się trochę pryncypał kojarzy z pucybutem czyli kimś kto na ulicy czyści buty ludziom. A też gdzieś mi się obiło jednak nie do końca pozytywne znaczenie słowa i raczej wulgarne jednak, czyli że "pryncypał" to osoba trochę pojebana, która zapierdala na innych. No mi nie chodzi tu o dyrektorów żeby nie było. No bo są różne znaczenia tego słowa jak się okazuje, czasem daje się dla niektórych książkowe znaczenie słowa, a takie nie do końca formalne znaczenie może obrażać różne osoby i to się czasem no tak robi po prostu no. Ja nie wiem czy specjalnie, być może nie. No ale ktoś używa danego słowa w pewnym środowisku, wiadomo słowo wzięte ze słownika, tam znaczenia są rozpisane, a niektóre osoby kojarzą te słowo z innych środowisk gdzie znaczy totalnie coś innego, jeszcze. Nie wszystko złoto co się świeci jak to mawiają. No ale idąc dalej, "principio" jako rzecze internet pochodzi od słowa "principalis" co w języku łacińskim oznacza "główny, naczelny". Te netowe słowa mi się wyświetliły zaraz po wpisaniu w Google w sensie znaczenia, nawet nie musiałem wchodzić na żadną ze stron które opisują znaczenie tego słowa. Nie muszę co nie oznacza że nie wejdę.
Co zabawniejsze Google sugerują że kiedyś słowo było używane raczej w biznesie czyli tylko w pewnym zakresie rozmów, a dziś
jest w mowie potocznej czyli właściwie wszędzie. Tak patrząc to chyba ten pryncypał jako szef to nie jest zawsze takie w
pełni pozytywne określenie ale nie chcę już nic mówić, to chyba raczej określenie na szefa który coś za bardzo chce lecieć
do góry i trochę chce się go sprowadzić na ziemię i że taki niby szef zapierdziela na swoich pracowników jeszcze, no ja
nie wiem, grubo. Bo można powiedzieć, że principio pryncypał to taka osoba która zawsze chce być wszędzie pierwsza i tak
chce coś ugrać ale z góry będzie stała gdzieś na końcu w tym pościgu o laury w danej dziedzinie np. w pracy. Tu bardziej
sama Biblia pokazuje żeby przypadkiem nie stać się osobą która pracuje i inni mają korzyści a ta osoba nie. A być może są
takie osoby więc dobrze jest to zmienić. To też jest wskazanie na to że jak ktoś jest chujem w robocie to inni się do tej
osoby uśmiechają po to żeby robić tą osobę w chuja, a jak ktoś jest spoko to ten uśmiech jest faktycznie życzliwy. Mimika
twarzy ta sama, ale wynik inny. No ale jednak to "principio" stało się tym westchnieniem poety który rzekłby:
i na cóż ci staranie
wszak na nic ono na nie
a na coż ci uczucie
wszak ino więcej uciech
a na cóż ci miłości
skoro tyle łez radości
a na cóż i droga sroga
skoro na niej wołasz do Boga
Ewidentny wiersz do tego spektaklu nosi nazwę "Factum".
dla jej granic łez z policzków zimą soplem zamrożonych
na okiennych widokach jak mgłą w piorunie lekko porażonych
i splątanych we włosach kwiatach w tym uczuciu co we dnie
tylko lata jak samolotów gromada nad podniebnym szlaku jak w rzece Niemen
co ci powiedziała nic co ci wywróżyła nic bo to magii skowyt lichy
w ciszy co ci przekazała nic w marzeń sennych lecz spowitych
to dla jednej tej gromady można i kupić niejedną dobrą rzecz tak ładną i przydatną
a w tej kobiecej otchłani westchnień spełniłeś choć jedną taką?
bo co bo nie wiesz bo nie znasz bo masz albo nie masz i tylko jaki powód
no jeden dwa że powodem dla niej jest to że nie ma tego czy tamtego bo
może być przecież lepiej i tak lekko i fajnie a co to szkodzi małą rzecz tylko zrobić
z tej małej duża wyrośnie jak odwilż wiośnie która ziemię nawodniła by braki w trawie odrobić
No to taki wierszyk sobie wymyśliłem. Spoko, więc od słowa "principio" jakie słowo w języku polskim może powstać? No niech będzie słowo "z pierwszego gatunku" w sensie to taki zwrot oznaczający najwyższą możliwą wartość. Inne słowa czy zwroty to np. "możliwie pierwszy" oznaczający że przed danym zjawiskiem nie było innych, "pierwszodajność" oznaczające (bo to słowo) pierwszeństwo w zarządzaniu czy "pierwszy z grubsza" oznaczające osobę wybraną spośród swojego grona na którą dawno stawiano że będzie szefem grupy i to jest wiadome po prostu.
No dobra, a co mi jeszcze fragment pokazuje? Że oprócz słów są zdania, które są dłuższe od słów, literki, które są krótsze od słów i jakie jest ich znaczenie w języku? Od tak, w języku, np. w języku polskim? No jak to jakie, litera "a" to litera "a". Może mieć pewne znaczenie w logotypach powiedzmy no ale sama w sobie jest tylko literą. Razem z inną nabywa już dużego znaczenia bo tworzą słowo a pojedyncza litera przecież słowem nie jest. To słowa mają znaczenie a nie pojedyncze litery. No to zdania tak samo tak. To co to kurde wpis taki literacki? No tak, a czemu by nie. Okej, a dalej, to jak to jest z tymi treningami? Ja mam taką zasadę żeby robić to czego ma się dużo. Oznacza to tyle że jak ktoś bez problemu przebiegnie powiedzmy 10 km to taka osoba powinna się zająć takim bieganiem, bo ja np. nie dam rady tak z marszu przebiec 10 km, nawet 1 km nie przebiegnę raczej. A ile widzę osób co świetnie biegają na dalekie dystanse, tym bardziej trzeba trenować pod takie biegi u tych osób. Ja tu jestem nogą totalną ale no szkwał na 100 m zrobię. W skoku w dal skakałem dosyć mało, jakieś 2.5 m, 3 m hahaha, ale dawałem z siebie wszystko więc tej konkurencji nie biorę pod uwagę u siebie. Jak widziałem jak niektórzy tacy młodzi chłopacy skakali nawet po 5 metrów to mówię dobra ja tyle nie skoczę hehe. Śmieję się, że skoczyłem 2.5 m, a 3 m skoczyłem bo miałem wiatr pod narty hahaha. W zwyż u mnie nie jest lepiej, jak ląduję to staram się telemark robić. Nie wszystkie konkurencje sportowe mi idą to fakt, ale niektóre idą, zobaczyłem to i je wykonuję, na wykrok wziąłem 120 kg na 1 raz i już 2 raz robiłem, ja tam nawet oporu nie czuję. Z wyprostowanymi rękoma przed siebie podniosłem 40 kg. Dragonflag robiłem 1 raz w życiu i zrobiłem 12 razy z rzędu. I to jeszcze nie ze świecy i 90 stopni w dół ale nawet i może 100 stopni w dół bo robiłem na lekkim podwyższeniu, mniejsza o to. Dobra kurwa, morsowanie, żeby nie było. Ja ni chuja nie potrafię wejść do wody takiej zamarzniętej gdzie jest przerębel czyli mogę się zanurzyć no ni chuja kurwa ja w niej zamarznę. A widzę że są osoby które bez problemu sobie siedzą w takiej wodzie nawet paręnaście minut. To myślę, że ta konkurencja jest ewidentnie dla takich osób, dla mnie nie. Wszedłem bosymi nogami na śnieg to mówię o nie ja już tego nie będę powtarzał, po prostu na bosaka po śniegu nie chodzę bo taki mróz to dla mnie jest duży. Ale latem nad jeziorem bez problemu przepłynę 100 m w jedną stronę i sobie pływam tam różnymi stylami no nie. Ja na plecach może i bym faktycznie z kilometr przepłynął hehe :). A nad jeziorem i super można się poopalać, i popływać latem, ale poza latem w jeziorze woda jest zimna i jest zdecydowanie dla morsów bardziej niż dla mnie. "Morsi" to osoby które "morsują" czyli w sezonie powiedzmy zimowym pływają sobie w wodzie.
A jak ktoś potrafi biegać na 100 m sprintem to dobrze taką konkurencję wykonywać? A no tak. No właśnie. Jest wiele konkurencji sportowych warto je sobie przejrzeć i wybrać te które nam najbardziej pasują. Dochodzę więc do wniosku że w treningu chodzi o to żeby wygenerować jak największe obciążenie. Im większe obciążenie jestem w stanie wygenerować na treningu tym lepiej. Biblia uważa, że każdy z nas jest fantastyczny i jest prawdziwym herosem, kimś kto może robić niesamowite wyniki. Tylko w czym my te wyniki możemy robić? Jedna osoba powiedzmy dobiegnie i dalej niż te 42 km z maratonu, inna w moment złapie nawet geparda. A weź wytrop takiego geparda. Różnych takich rzeczy, nawet sportów, jest wiele i warto spróbować właśnie różnych sportów żeby przekonać się o tym co nam wychodzi a co nie, następnie odrzucić to co nam nie wychodzi, a zostawić to co nam wychodzi. I to co wychodzi sobie kontynuować. Biblia gloryfikuje każdego z nas i to jest niesamowite. To słowo "Terra" z fragmentu mi się tak trochę kojarzy z "terrainem" czyli takim tworzeniem świata gry w programach do tworzenia właśnie światów 3D. Może Bóg chce żebyśmy tak tworzyli nowe planety? Jakieś małe plandeki, a potem coraz to większe i większe. Żebyśmy sobie latali statkami kosmicznymi po całej ziemi. Facet ma babę 1000 km od siebie ale taki statek przeniesie go do niej w mgnieniu oka, ułamek sekundy i on już u niej jest. Innym razem mogą spokojnie przemierzać powiedzmy pole sobie, zwiedzać, oglądać. Jak my mamy zasiedlić naszą planetę? Niektóre osoby bez problemu radzą sobie z zimą i te osoby bym wyznaczył do odzimiania planety. Żeby jakoś osiodłać tę zimę. Ja latem mogę łazić w te i we wte, mi pełne słońce nic nie robi, na pustyni czuję się jak w sklepie monopolowym. A pewnie niektórzy nie mają problemu żeby łazić po Antarktydzie, a wiedzmy że dziś Antakrtyda to totalnie niedostępny ląd. Tak więc moi mili, byleby nie zamarznąć, trza i sprawdzić co na tej Antarktydzie się dzieje. Ja więc bardziej wybieram tereny górzyste, piaszczyste typu wertepy, kaniony, pustynie, no i lasy, pola. Wodne tereny też zostawiam bo to jezioro to co to za wodny teren, w morzu ni ciula nie potrafię pływać. Tylko wejdę do wody i kuźwa zaraz nurkuję ale zaraz przy brzegu hehe. Nie wiem ja po górach chodzę jak kurwa po galerii, w kółko i jechane. To czyli jeziora i rzeki też biorę, ale morza i oceany już nie. Widocznie taki podział też gdzieś funkcjonuje. Przestrzeni kosmicznej też nie biorę bo ni chuja się na niej nie znaaam.
Więc na cóż wpadłem? Na to że ta nasza rzeczywistość jest podzielona na 7 części i są one opisane w Biblii. Wiadomo zacząłem opisywać nie swoją część hehe no cóż nic nowego ale przy okazji w moment znalazłem swoją część. Części:
- ciemność - światłość
- morza i oceany
- lądy
- kosmos
- pod wodą i nad wodą
- zwierzęta i ludzie
- odpoczynek